Tak, piszę treści z pomocą AI. Różnica jest w tym, co AI wie o Twojej firmie

Szczerze o moim procesie: dlaczego teksty AI bez kontekstu brzmią jak u wszystkich i jak wygląda praca z AI, po której strona brzmi jak właściciel firmy.

Osoba pracująca z narzędziem AI nad treściami strony firmowej

Krótka odpowiedź: Używam AI do pisania treści na strony klientów i nie zamierzam tego ukrywać. Ale AI to tylko narzędzie - o wyniku decyduje to, co dostanie na wejściu. AI bez kontekstu pisze teksty, które pasują do każdej firmy z branży. AI po solidnym wywiadzie z właścicielem pisze teksty, które brzmią jak ten konkretny człowiek. Całą różnicę widać na przykładzie z mojej pracy - poniżej.

Dlaczego o tym piszę

Bo w branży panuje dziwna zmowa milczenia. Połowa wykonawców stron używa AI do tekstów i udaje, że nie używa. Druga połowa straszy klientów, że „AI zabije Twoje SEO”. Obie wersje są nieuczciwe.

Prawda jest prostsza: AI pisze dokładnie tak dobrze, jak dobry jest materiał, który dostanie. To samo dotyczy zresztą copywritera-człowieka - jemu też musisz opowiedzieć o firmie, inaczej napisze ogólniki.

Jak wyglądają teksty AI bez kontekstu

Niedawno przebudowywałem stronę konsultanta cyberbezpieczeństwa z UK - cały case opisałem we wpisie o przebudowie The Cybrarian. Jego stara strona miała teksty wygenerowane przez AI „na sucho”: ktoś wpisał „napisz stronę dla firmy od cyberbezpieczeństwa” i wkleił wynik.

Efekt znasz, nawet jeśli nie wiesz, że znasz. „Rosnące zagrożenia w cyfrowym świecie”. „Kompleksowe rozwiązania dopasowane do Twoich potrzeb”. „Zespół doświadczonych ekspertów”. Zdania gramatycznie poprawne i całkowicie puste. Test jest jeden: podmień nazwę firmy na konkurenta - jeśli tekst dalej pasuje, to nie jest tekst o Twojej firmie.

Najgorsze, że taki tekst marnuje prawdziwe atuty. Właściciel tamtej firmy to były bibliotekarz z certyfikatami audytora ISO 27001 - historia, jakiej nie ma nikt inny na rynku. Na starej stronie: ani słowa o tym.

Jak wygląda mój proces

Zanim AI napisze pierwsze zdanie, ja odrabiam lekcje. Konkretnie:

Rozmowa z właścicielem. Nie ankieta mailowa - rozmowa. Kim są klienci? Z czym przychodzą? Czego się boją? Co właściciel mówi im na pierwszym spotkaniu? Które zlecenia lubi, a których unika?

Fakty, nie przymiotniki. Zbieram to, czego AI nie wymyśli: certyfikaty, lata doświadczenia, obszar działania, realne przykłady problemów klientów, ceny. Przymiotniki („profesjonalny”, „rzetelny”) wycinam - fakty je zastępują.

Ton. Każdy właściciel mówi inaczej. Jeden żartuje, drugi jest formalny, trzeci tłumaczy wszystko jak dobry nauczyciel. Strona ma mówić jego głosem, nie moim i nie „głosem internetu”.

Dopiero z tym materiałem siadam do AI. I wtedy AI robi to, w czym jest naprawdę dobre: nadaje strukturę, pilnuje języka, proponuje warianty. Ja pilnuję, żeby każde zdanie dało się obronić faktem.

Co z tego wynika dla Ciebie

Jeśli zamawiasz stronę, nie pytaj wykonawcy „czy używa AI” - to złe pytanie i usłyszysz wykrętną odpowiedź. Zapytaj: „ile czasu spędzimy na rozmowie o mojej firmie, zanim powstaną teksty?”. Jeśli odpowiedź brzmi „wystarczy, że pan wypełni formularz” - wiesz, jakie teksty dostaniesz.

A jeśli chcesz spróbować sam - da się, napisałem o tym praktyczny przewodnik: ChatGPT dla małej firmy.

Wolisz, żeby zrobił to ktoś, kto przećwiczył ten proces na wielu stronach? Odezwij się - pierwsza rozmowa o Twojej firmie jest niezobowiązująca i, jak widzisz powyżej, to od niej wszystko zależy.

Powiązane usługi i strony

Przeczytaj również